niedziela, 15 lutego 2015

Kuracja drożdzowa: druga strona medalu

Witajcie!
            Najpierw przypomnę o ROZDANIU, bo później nie będzie raczej okazji. Jest coraz mniej czasu na zgłoszenia :)

            Dzisiaj post trochę z innej beczki i jestem przygotowana na falę krytyki, jaka pewnie po tym mnie zaleje, ale może uda mi się ostrzec chociaż kilka osób. Celem tego postu nie jest też obrażanie kogokolwiek. Potraktujcie to po prostu jako alternatywę dla wpisów, które zachwalają bezkrytycznie takie kuracje.
Nie piszę tego też z własnego widzimisię – dzielę się z Wami jedynie wiedzą, którą uzyskałam od pewnej pani doktor. To ona wybiła mi takie rzeczy raz na zawsze z głowy. Jest osobą bardzo konkretną i godną zaufania, pomogła mi też przygotować dla Was ten artykuł. Cieszę się, że zapytałam ją o zdanie i dzięki temu udało mi się uniknąć przykrych konsekwencji. Niestety znam osoby, które nie miały tyle szczęścia, ale dobrze, że skończyło się tylko na podrażnieniu żołądka i wysypkach. O czym mowa?

Oczywiście o piciu drożdży. Ta, od jakiegoś czasu bardzo popularna i z pozoru cudowna, kuracja może być bardzo szkodliwa dla naszego zdrowia (a nawet życia, bo w skrajnych przypadkach skutki mogą być tragiczne). Rzecz jasna drożdże jako składnik ciasta, czy źródło witamin grupy B (nie zapominajmy też o alkoholu :D ) są zupełnie nieszkodliwe i nie trzeba się ich zupełnie obawiać, ponieważ w tak maleńkiej ilości nie zrobią nikomu krzywdy – wręcz przeciwnie. Chodzi tu przede wszystkim o kurację, która jest długotrwała i łączy się ze spożywaniem ich codziennie – w dużo większej, niż dopuszczalna ilości.
Wiadomo, że nie każdy zachoruje i w większości przypadków wszystko skończy się jedynie wysypem pryszczy na twarzy albo w ogóle przejdzie bez echa, a Wy będziecie się cieszyły z kilku dodatkowych centymetrów długości i objętości włosów, ale skąd macie pewność, że właśnie Wam ona nie zaszkodzi? Skutki uboczne mogą być widoczne dopiero po roku i więcej, bo same dostarczacie do swojego organizmu mini bombę z opóźnionym zapłonem.

Przed wypiciem drożdży oczywiście się je zabija – możecie uznać, że to Was uchroni przed wszelkimi negatywnymi skutkami ich wpływu. Nic bardziej mylnego. Nawet zabite drożdże (a nie mamy przecież 100% pewności, że są martwe) mogą być pośrednio pożywką dla ich kolegów (również innych gatunków), którzy mieszkają w naszym organizmie i stanowić bodziec do intensywniejszego ich rozmnażania. Z takim mechanizmem możemy sobie nie poradzić, a co za tym idzie nasza naturalna równowaga zostanie zaburzona. Pierwszy objaw to właśnie wspominany wysyp na twarzy, kiedy to próbujemy się przed tym bronić. W 80% przypadków na tym się kończy, organizm się oczyszcza i wszystko wraca do normy. Czasem może to nieco pogorszyć cerę, ale czasem wyjdzie jej na dobre. Brzmi nawet w porządku. Ale co się dzieje, kiedy organizm jednak sobie nie poradzi?
Problemy z układem pokarmowym nie muszą być tylko kwestią tego, że ktoś ma słaby żołądek, który nie toleruje picia napoju drożdżowego. Nadmiar grzybów może uszkodzić wątrobę, jelita, żołądek a nawet nerki – szczególnie, jeśli przypadkowo w naszych organizmach pojawią się grzyby pleśniowe (które mogą mieć idealne warunki do rozwoju właśnie dzięki drożdżom). Mikotoksyny, będące ich metabolicznymi produktami są bardzo niebezpieczne. Skażenie nimi może skończyć się nawet śmiercią. Piszę bardzo czarne scenariusze, wiem – prawdopodobieństwo jest bardzo znikome, ale jest. Powodem tego nie są też wyłącznie drożdże, które wydają się w tym wszystkim wręcz niewinne, ale jednak mogą się przyczynić.
Kolejna sprawa? Drożdżyca. Tak, drożdże spożywcze to zupełnie inny szczep, wykorzystuje się je czasem nawet do jej leczenia… Wyobraźmy sobie jednak sytuację, że w jakiś sposób Candida Albicans dostała się do naszego krwioobiegu (np. mamy mikroskopijny uraz skóry i dotknęliśmy nie tego, co trzeba), a przy okazji nasz organizm (który lubi utrudnić sobie czasem życie) uznał, że z martwych drożdży może wydzielić kilka substancji i zainicjować kilka niewinnych reakcji chemicznych, tworząc tym samym doskonałą pożywkę dla innych drożdżaków. Candida znalazła idealne warunki do rozwoju i zawitała u nas na stałe. Zaczęła się rozmnażać i problem gotowy. Gdyby nie nasze kochane drożdże, szanse goszczenia tych grzybków byłyby nieco mniejsze – oczywiście, że nie zerowe, ale (nawet jeśli minimalnie) jednak mniejsze. Oto kolejny czarny scenariusz.
To nie wszystko, mam jeszcze kilka, ale przedstawię już tylko jeden, dla mnie chyba najgorszy, ponieważ jestem nim bezpośrednio zagrożona i to nie przez drożdże. Dam mu ładny tytuł: cukrzyca typu 2.  
Nie, nie zrozumcie mnie źle, drożdże same w sobie nie powodują cukrzycy. Cukrzycę powoduje wiele innych czynników, ale drożdże mają wpływ na dwa z nich. Dwa dość istotne. Mowa oczywiście o gospodarce węglowodanowej (szczególnie w przypadku glukozy) i otyłości. Nie będę się tutaj rozpisywać, zobaczcie, co napisała kiedyś pani Iza Raczkowska na swoim blogu: 
 Drożdże, których spożycie nie jest obojętne dla naszego organizmu, to jednokomórkowe grzyby, których formy są odporne zarówno na działanie naszych kwasów żołądkowych jak i wysokiej temperatury. Drożdże powoli powolutku wypierają pozytywną florę jelitową rozmnażając się w postępie geometrycznym. Sprawiają że zawartość naszych jelit zaczyna fermentować i gnić. Jeżeli trwa to długo, to w naszych jelitach źle się dzieje. Do tego jeśli nie jemy zbyt dużo błonnika oraz surowych warzyw zapewniających enzymy pozytywna flora jelitowa zanika prawie zupełnie. Konsekwencją tego jest nieprawidłowa praca jelit, wzdęcia, gazy, nieprawidłowa perystaltyka. Mamy niedobory witamin i mikro oraz makroelementów ponieważ do ich prawidłowego wchłaniania konieczna jest prawidłowa flora w naszym przewodzie pokarmowym. Organizm zaczynają także zatruwać efekty przemian materii nieprawidłowej flory. Jesteśmy zmęczeni, brak nam energii. Nie wysypiamy się. Mimo tego, że dużo jemy cały czas jesteśmy głodni ponieważ nasz organizm domaga się minerałów i witamin. Zaczynamy tyć. Zaczynamy chorować a nasz układ immunologiczny nie daje rady.
Myślę, że nie muszę tu nic już dodawać.

Z drugiej strony drożdże rzeczywiście są źródłem wielu witamin, cynku i aminokwasów. Z tym, że aby z tego bogactwa skorzystać wcale nie trzeba ich pić. Oto przepisy, które kiedyś gdzieś znalazłam, zmodyfikowałam pod swoje potrzeby i z których korzystam regularnie. Jestem bardzo zadowolona z efektów i (co więcej) mam pewność, że nie ryzykuję swojego zdrowia.  
Maseczka na twarz
25dag drożdży piekarskich
¾ szklanki ciepłego mleka
Dwie łyżki oliwy z oliwek
Drożdże rozpuścić w mleku, dodać oliwę z oliwek, dobrze wymieszać. Nałożyć wszystko na twarz i po 10 minutach spłukać ciepłą wodą.
Kąpiel drożdżowa
Litr naparu z kwiatów lipy
50dag drożdży piekarskich
Drożdże rozpuszczamy w ciepłym naparze, wlewamy do wanny z ciepłą wodą i bierzemy kąpiel :)
Maseczka na włosy i paznokcie
W zależności od zastosowania, długości i ilości włosów trzeba dobrać inną ilość składników, ale zachowując w miarę proporcje. Ja podaję ilości, które używam do swoich włosów (gęste i grube, do talii) i paznokci (tu będzie raczej uniwersalnie).
30dag drożdży piwnych (włosy)/ dwie łyżki stołowe (paznokcie)
Dwie szklanki ciepłego mleka/ pół szklanki
4 łyżki stołowe miodu (lipowy najlepszy)/ łyżeczka
Kubeczek jogurtu naturalnego (typu greckiego najlepszy)/ łyżka stołowa
Drożdże rozpuszczamy w mleku, odstawiamy do ciepłego miejsca na pół godziny. Dodajemy miód i jogurt, dobrze mieszamy.
Nakładamy na suche włosy. Po 45 minutach spłukujemy obficie, możemy umyć, ale lepiej zostawić do wyschnięcia bez kosmetyków, pójść spać i umyć dopiero rano.
Jeśli chodzi o paznokcie, to najlepiej wsadzić je do miseczki z miksturą i trochę potrzymać. Ja sobie włączam jakiś serial i trzymam cały odcinek, ale 10-15 minut też powinno wystarczyć. Później zmywamy ciepłą wodą.

Zostawiam Was z tym postem i pytaniem, czy na pewno warto ryzykować zdrowiem tylko dlatego, że chce się mieć dłuższe włosy. Możliwe, że powiecie iż przesadzam, bo to, co opisałam jest równie prawdopodobne jak to, że wśród miliona ludzi piorun trafi właśnie we mnie, ale warto mieć świadomość, że licho nie śpi. Czekam na wszelkie słowa krytyki, zapraszam też do dyskusji.
Mam nadzieję, że dałam Wam trochę do myślenia. Jeśli przeczytałyście całość, jestem z Was dumna – bo „trochę” się rozpisałam :D
           
Następny post będzie albo makijażowy, albo pojawi się recenzja. Wyczekujcie go niebawem :)

34 komentarze:

  1. Ja też nie jestem za kuracją drożdżową, wiem że ma swoje plusy i minusy, wolę nie ryzykować. Zastanawiam się tylko nad suplementami typu humavit. Po pierwsze czy są bezpieczne no i czy skuteczne, jak sądzisz:)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Humavit niby jest bezpieczny, bo ta dawka nie jest tak duża, jak w przypadku picia, ale drożdże i tak dostarczamy organizmowi w innych produktach (chociażby w chlebie). Lepiej chyba nie ryzykować i pić sobie Skrzypowitę :)

      Usuń
  2. Kiedyś piłam droższe, żeby mieć dłuższe włosy. Ale to odległe czasy... :) Już do nich nie wrócę. Bardzo ciekawy temat !

    OdpowiedzUsuń
  3. O kurczę. Bardzo dobrze, że napisałaś taki post !
    Jest bardzo przydatny i mam nadzieję, że dotrze do wielu dziewczyn.

    Sama kiedyś piłam drożdże, jakieś 3 lata temu, max może przez 3 miechy, ale już na pewno do nich nie wrócę !

    Dziękuję Ci za taki post !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma za co ;*
      Cieszę się baaardzo, że inne blogerki podzielają moje zdanie! :*

      Usuń
  4. Zapraszam na nowy post ♥ Pozdrawiam! www.bitherphobia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak już spamujesz swoim blogiem, to napisz wcześniej jakiś sensowny komentarz do wpisu. To trochę brak szacunku do innych blogerów.
      Strasznie nie lubię czegoś takiego, sama umiem trafić na blogi, które mnie interesują.

      Usuń
    2. Heh, widzę że nie tylko ja reaguję alergią na takie wpisy ;)

      Usuń
    3. :D Oj nie tylko. Dostaję białej gorączki jak takie widzę ;)

      Usuń
  5. Powiem Ci szczerze,że nie mam pojęcia za co miałabym Cię krytykować,serio.To Twój blog,możesz na nim pisać co Ci się tylko podoba,możesz nawet napisać post co jadłaś na kolację,a nam nic do tego.Ci którzy chcą-przeczytają,a kogo to nie interesuje to niech idzie wiadomo gdzie i nie wraca;)
    Szczerze mówiąc to nie wiedziałam o szkodliwym działaniu drożdży i nie wiedziałam,że picie mikstury z drożdży pomaga na porost włosów.Sama w ubiegłym roku piłam miksturę z drożdży na miesiąc przed ślubem,ale to było pół łyżeczki drożdży rozdrobnionych w pół szklanki letniej wody;nie czułam się po tym jakoś gorzej,oprócz chęci zwymiotowania na sam zapach...
    Po drugie,może tu Cię zdziwię,ale ja piłam drożdże nie po to,żeby urosły mi włosy,tylko żeby zeszły mi wszelkie wypryski,których miałam dosyć sporo i pomogło;)
    Jednak dobrze wiedzieć,że może to się źle skończyć.Spokojnie,już tego nie stosuję,chyba,że wyjdę trzeci raz za mąż,hehe;D
    Czekamy na posty.Dobranoc;*
    P.S.Jak pojawi się krytyka pod tym postem-BIERZ NA KLATĘ i głowa do góry;) co człowiek to inne zdanie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałaś szczęście, że nie pogorszyłaś sobie sprawy :D dobrze, że już tego nie pijesz i nie pij :D Mam też nadzieję, że trzeciego razu nie będzie, bo uwielbiam Twojego męża już za samo to, że jest Potterhead :D
      Dobranox :*

      odp na PS
      Na pewno wezmę na klatę. Chodzi mi o to, że zapewne część dziewczyn ma ochotę mnie zakrzyczeć, że przecież im nic nie jest i same głupoty piszę - już się z tym raz spotkałam :)

      Usuń
    2. Nie,nie będzie.Dwa razy z tym samym facetem wystarczy;D
      Odnośnie krytyki: mnie też się nic nie stało ale przecież mogło!i tym dziewczynom też może się coś stać.Pewnie,lepiej mieć dłuższe włosy o 3 mm niż być zdrowym.Jak kto woli,ja wybieram drugą opcję.

      Usuń
    3. Hah, jak to dwa razy z tym samym? :D

      Ja również stawiam na tę drugą opcję :) Mam nadzieję, że inne dziewczyny też zmądrzeją :)

      Usuń
    4. Bo dwa lata temu cywilny,a w ubiegłym roku kościelny;) Lubimy robić wielkie imprezy;D
      Oby zmądrzały bo zdrowie jest ważniejsze niż długie włosy;)

      Usuń
    5. Obejrzyj całość,a zrozumiesz dla czego braliśmy dwa razy ślub;D
      https://www.youtube.com/watch?v=XlQeVl_v0u0

      Usuń
    6. Teraz wsjo jasne. Twój mąż to prawdziwa duma Gryffindoru (i ten jego zaciesz, jak tłukliście kieliszki) :D A tak w ogóle miałaś przecudowną sukienkę i śliczna jesteś! <3 i tancerki były fajne... :D
      Moja rodzina też kocha takie imprezy <3 Może masz jakiegoś fajnego kuzyna do wzięcia, co? :D takie weselicho by było, że mucha nie siada! :D

      Usuń
    7. Dla takich imprez też bym wyszła dwa razy za mąż :D

      Usuń
    8. Dziękuję za tak miłe słowa,również w imieniu Dawida;) tancerki były moim pomysłem.Wszyscy myślą że to Dawida sprawka.Do dzisiaj nie rozumiem,co w tym dziwnego,przecież to był taniec brzucha,a nie przy rurze.Fajerwerki to była sprawka Dawida i nieźle nam dały po kieszeni;D
      Kuzyni pozajmowani ale wuja który wisiał pod słupem podczas pokazu tancerek jest wolny;D chcesz to zapytam cioci czy go odda w dobre ręce,hehe;D
      Przy cywilnym aż takiej biby nie było bo było przed Wielkanocą i sporo ludzi nie chciało tańczyć,a ja byłam w szóstym miesiącu ciąży więc też ochoty na jakieś wielkie imprezy nie miałam.
      Dobra,dosyć tej prywaty bo się tutaj trochę zbyt osobiście zrobiło.To Twój blog,a nie mój e-pamiętnik.
      Pozdrawiam

      Usuń
    9. Oj tam! Może być tej prywaty ile sobie życzysz :D

      Usuń
  6. Coś mi się obiło o uszy o tej drożdżycy, że picie drożdży sprzyja tej chorobie a o reszcie nie miałam pojęcia. Na szczęście nie przyszło mi to nawet do głowy, żeby pić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze :) Ciesze sie, ze sie tym nie trulas :*

      Usuń
    2. Ale za to doskonale pamiętam ten szał, jak na co drugim blogu dziewczyny się katowały pijąc to ohydztwo!!

      Usuń
    3. Oj tak, ja też. I znam naprawdę sporo osób, które to paskudztwo piły... Sama przecież chciałam zacząć.

      Usuń
  7. Przed chwilą czytałam artykuł dotyczący picia drożdży i od razu sobie pomyślałam, że bałabym się ich wypić. Bo to są grzyby. A co jeśli wrzątek ich do końca nie zabije? A rakotwórcze, mutagenne i teratogenne mikotoksyny? I teraz przeczytałam Twój artykuł i całkowicie zgadzam się z tym, co napisałaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bardzo, że jest na tym świecie ktoś mądry :D

      Usuń
  8. Bardzo dobrze że poruszyłaś ten temat :)
    Nie tak dawno jak wczoraj, czytałam właśnie o tym piciu. Mnie osobiście taka "mikstura" nie przeszłaby przez gardło, ale tak jak piszesz, dziewczyny niewiele myśląc po to sięgają.
    Cóż...Gdybym faktycznie miała tego spróbować ( a już na pewno zachęcać kogoś ), to wujek Google miałby zadane 3276362 pytań.
    Myślę, że każda z nas jest za siebie odpowiedzialna, nie jesteśmy dziećmi- nie kopiujmy hurtowo wszystkiego, co niesie za sobą blogowanie.
    Pozdrawiam,
    KARO BEAUTY

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :)
      Mam nadzieję, że ten wpis dotrze do jak największej ilości osób, bo szkoda, żeby przez niewiedze zniszczyły sobie zdrowie.

      Usuń
  9. Ktoś kiedyś wspominał mi o piciu drożdżu, ale jakoś mi to nie siedziało... Dobrze, że napisałaś ten post!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :*
      Też miałam wątpliwości, stąd pytałam lekarza. Okazało się to, co napisałam, więc... piciu drożdży mówię stanowcze NIE ;)

      Usuń
  10. Maseczki z drożdży robię regularnie i działają świetnie na moją cerę, ale do ich picia raczej nigdy się nie przekonam ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Heh czasem sam organizm jest mądry - nawet mi przez myśl nie przeszło, aby pić drożdże, na samą myśl mam odruch wymiotny :)
    Maseczki jakoś znoszę, bo efekty są super i brak ryzyka.
    Chętnie wypróbuję Twój przepis na maseczki do włosów i paznokci ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo jesteś mądra i nie poświęcisz zdrowia dla paru cm włosów ;)

      Polecam, efekty są warte zachodu! :D

      Usuń

Wasze słowa niesamowicie motywują do działania i utwierdzają w przekonaniu, że to, co robię ma jakiś sens.
Zarówno pochwały jak i konstruktywna krytyka mobilizują mnie do ciągłego pogłębiania wiedzy i szlifowania umiejętności.
Bardzo dziękuję za poświęcony mi czas i każdy napisany komentarz :*