wtorek, 5 maja 2015

Recenzja #4: W7, Neon Nights Electric Eye Colour Palette

            Witajcie!
            Możecie mnie zabić, krzyczeć, wieszać i w ogóle, ale naprawdę nie potrafię sobie ostatnio zorganizować czasu tak, żeby wystarczyło go na wszystko. Posty dla Was powstają hurtowo, ale nie zostają dokończone i kilka czeka w kolejce. Mam poczucie, że strasznie Was zaniedbałam, więc dzisiaj mała recenzja… a raczej prezentacja z kilkoma moimi wtrąceniami.
            Z newsów – zdałam w końcu prawko. Cztery razy podchodziłam i w końcu się udało. Poza tym są już oficjalne informacje i na Erasmusa jadę na 101%. Do Hiszpanii. Z tym, że nie wiem jeszcze do jakiego miasta. Chciałam do León, ale nie wiadomo, czy się uda. Straszne jaja były z tymi rekrutacjami i miejscami dla mojego kierunku. Szkoda nawet opowiadać, więc przechodzę już do tematu tego wpisu.
            Przypominam też o rozdaniu! Szczegóły TUTAJ.

            W poprzednich recenzjach wspominałam, że produkty opisuję według własnej skali ocen. Każdy rodzaj kosmetyków ma osobne kategorie i mam nadzieję, że dzięki temu napiszę wszystko, co chcielibyście wiedzieć. Jeżeli jednak tak się nie stanie, to pytajcie w komentarzach – chętnie odpowiem!


            Dzisiaj na tapetę biorę cienie firmy W7. Paletka nazywa się Neon Nights Electric Eye Colour Palette.


Konsystencja i wykończenie (2/5)
            Ich konsystencja nie jest do końca możliwa do opisania, ponieważ w opakowaniu wydają się nawet próbować uzyskać miano kremowych, ale niestety okazują się suche i dość kruche. Wiadomo, że nie można się spodziewać zbyt wiele po cieniach w tym przedziale cenowym, ale patrząc na jakość Sleeka i MUR, które raczej kosztują mniej… niestety. Paletka nie spełnia oczekiwań. Jeśli chodzi o wykończenie – wśród tych 12 cieni jest różnorodność. Mamy tutaj mat, delikatną satynę i drobinki. Jest nawet jeden kolor (fiolet, trzeci od prawej), który chyba próbował być duochromem, ale po drodze coś mu nie do końca wyszło. Ogólnie jeśli chodzi o wykończenia – jest w miarę, coś się w tej paletce dzieje.
Aplikacja i pigmentacja (2,5/5)
Cienie się nieco osypują, jeśli nie położymy ich na żadną bazę. Podobnie jest z rozcieraniem. Jeśli jednak bazę mamy (nie ważne jaką), to te problemy automatycznie znikają. Pigmentacja jest taka jak widać na zdjęciu, swatche są zrobione bez bazy – szału nie ma, ale nie można też powiedzieć, że jest źle. Kolory są widoczne.


Trwałość (3/5)
Byłam pozytywnie zaskoczona, cienie na bazie trzymają się super przez cały dzień. Bez bazy po jakimś czasie stają się bledsze, ale nadal widać pigment, a makijaż nie wygląda źle. Na moich powiekach nie rolowały się.
            Cena i opakowanie (2,5/5)
            Punkty dałam tutaj przede wszystkim za opakowanie. Jest bardzo wygodne, wykonane z grubego tworzywa. Pudełeczko zatrzaskuje się mocno, miałam niewielki kłopot z jego otworzeniem i dobraniem się do zawartości. Na gramaturę też nie można narzekać (15,6g.). A dołączony pędzelek jest całkiem przyzwoity. Co do ceny – w TK Maxx zapłaciłam 30 złotych zamiast (wg naklejki) 70. Uważam, że nawet cena promocyjna nie jest adekwatna do wartości tego produktu. Absolutnie to nie jakość, za którą warto zapłacić niemal tyle samo, ile kosztują cienie Sleeka (w przypadku promocji), czy Zoevy (cena regularna).
Dostępność i wydajność (2/5)
            Paletki nie można dostać w polskich sklepach stacjonarnie. Nie znalazłam jej też na Allegro, ani w drogeriach internetowych. Można ją dostać w TK Maxx (zapewne też nie w każdym) lub na e-bayu i innych zagranicznych sklepach. Uważam jednak, że to nie jest minus, ponieważ ta paletka to raczej ciekawostka i ewentualnie dobra opcja pod eyelinery z dodatkiem Duraline. Jeśli chodzi o wydajność – gramatura jest na tyle duża, że pewnie wykorzystam je do wielu rzeczy, a i tak sporo produktu się przeterminuje…  
            Podsumowanie
            Punkty: 12/25
            Ocena: 3 – przyzwoite, ujdzie
            Paletka ledwo załapała się na tę ocenę, ale myślę, że jest ona odpowiednia. Można kupić, ale w tej samej cenie dostanie się o wiele lepsze jakościowo cienie np. od Zoevy.

            Na koniec muszę się pochwalić prezentem. Nie pokazuję całości, wybrałam jedynie te produkty, które najbardziej mi przypasowały. W tym roku urodziny obchodzę już od maja – dziękuję Ci, Mruczuś, za moją Mary Lou całą resztę!!! <3



            Na dzisiaj tyle. Czekam na Wasze komentarze dotyczące zarówno recenzji jak i reszty wpisu! Napiszcie mi też, czy bylibyście zainteresowani postami kategorii lifestyle – np. o mojej diecie, czy o innych moich zainteresowaniach, niż makijaż i charakteryzacja.
Postaram się też pokończyć wszystkie wpisy i je tutaj opublikować najszybciej jak się da. W międzyczasie proszę, trzymajcie za mnie kciuki. Zbliża się już sesja, wykładowcy sobie przypomnieli o kolokwiach i mam teraz prawdziwą lawinę zaliczeń.

            Buziaki!

36 komentarzy:

  1. fajne kolorki ma paletka, szkoda, że tylko baza ją ratuje, no i to osypywanie się ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety. Ale będę ją ratowała bazą, poużywam z Duralinem, przyda się do charakteryzacji, więc się raczej nie zmarnuje :D

      Usuń
  2. Jak dla mnie... bardzo średnia i nie warta żadnej ceny...:) Na szczęście jak przeczytałam w komentarzu wyżej - Ty znajdziesz dla niej zastosowanie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety masz rację. Ale jestem z tych osób, które wyznają zasadę, że z Duraline wszystko jest zajebiste, więc dam radę :D Chwała Inglotowi za ten produkt :D

      Usuń
  3. W opakowaniu ekstra, na swatchach już gorzej : (

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Straszna szkoda - bo naprawdę liczyłam na coś więcej :(

      Usuń
  4. Bardzo lubie kosmetyki tej firmy ale jesli chodzi o cienie to ja ich nie polecam. Za to sprawdzone mam neonowa paletkę makeup revolution. Polecam

    ladyfashworld.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam Sleekowy Acid :) Ale ta mnie skusiła tym, że nie wszystkie cienie ma matowe i niestety wtopiłam :)

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. I dobrze, nie wyrzucisz pieniążków niepotrzebnie w błoto :)

      Usuń
  6. Mnie jakoś nie spodobała się ta paletka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pudełku wygląda fajnie, lubię takie zwariowane kolory. Ale niestety nie sprawdza się :)

      Usuń
  7. Szkoda, że robi się z tych cieni taki... pył? No niestety nie rozłożyło mnie na łopatki ale dobrze, że się natknęłam na Twoją recenzję bo pewnie ogarnięta szałem i zachwycona kolorami bym ją kupiła a tu ku ku. :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pył to dobre określenie! Ale nie jest taki typowo suchy tylko taki niby mokry, ale nie do końca. Nie umiem tego dobrze określić. Te cienie mają naprawdę dziwną konsystencję. Mokro-suchą. Brzmi jak oksymoron, ale jest najbliższe prawdzie :D

      Usuń
  8. W opakowaniu kolorki są takie nasycone ale już na skórze tracą ma intensywności a szkoda ze paletki ciekawa :-) Zazdroszczę Hiszpanii :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Mnie też zmyliły kolorki w pudełeczku. Szkoda bo zapowiadało się tak pięknie... :( :D

      Usuń
  9. Też chcę do Hiszpanii!Weź mnie do walizki,obiecuję,że będę cicho;D Nie będziemy Cię zabijać za to,że nas porzuciłaś bo kto by tu do nas pisał jak nie Ty;D
    Jak dla mnie te cienie mają piękny kolor,w sam raz na lato i na tym się moje zachwyty kończą.Na ręce już nie wyglądają niestety tak efektywnie,a szkoda.
    Ten prezent od "Mruczusia",czekamy na recenzję tych wszystkich nowości z Twojej kosmetyczki;)
    Chcemy też inne posty! Jestem jak najbardziej za;) Ciekawi mnie co robisz "prywatnie";] Trzymam mocno kciuki za sesję i czekam na deszcz postów;D
    A! Jak wrócisz z Hiszpanii to było by super gdybyś dodała post co warto zwiedzić,co zabaczyłaś,jakie wrażenia,jedzenie itp.Dobra,to już chyba wszystko co chciałam napisać;)
    Miłego dzionka;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wskakuj, popilnujesz mi kosmetyków w trakcie podróży :D
      Też żałuję, ale coś tam nimi i tak da się wykombinować, bywało gorzej ;)
      A co do prezentu, wydaje mi się ,że Mary Lou nie ma co recenzować. Wiadomo, że jest najlepsza :D Jeśli chodzi o resztę, to jak będzie coś godnego większej uwagi, na pewno o tym napiszę ;D
      Trzymaj mocno! Bo na razie to czarno te egzaminy widzę ;D A posty będą :D
      A nie dodam tych postów hiszpańskich jak wrócę, tylko w trakcie pobytu! Jakbym Was miała porzucić na pół roku, to bym się chyba zapłakała :D

      Buziaki <3

      Usuń
  10. Nie ma sprawy;D Pól roku?Ale Ci zazdroszczę! Wciągu pół roku spróbujesz wszystkich możliwych regionalnych potraw,że nie wspomnę o zwiedzaniu!Będziesz miała co wspominać;)Tylko nie poznaj tam jakiegoś Hiszpana bo chcę,żebyś do nas wróciła;D Już się nie mogę doczekać tych "hiszpańskich postów";)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ja chce poznać HIszpana i ściągnąć go tutaj :D A co! <3

      Usuń
    2. O,ten pomysł to mi się podoba!;)

      Usuń
  11. Nie wydałabym na to ani złotówki, jak dla mnie koszmarne są te cienie :P

    OdpowiedzUsuń
  12. Aa zazdroszczę prezenciku :) co do Twojego pytania, wkrótce postaram się zrobić taki post o którym mówiłaś ;*

    OdpowiedzUsuń
  13. Produkty w7 za 70zł? To chyba nie w tym świecie. 30zł to już wygórowana cena. Używałabym jej do robienia linerów z duralinem. Ale prezenty to świetne dostałaś!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podałam info prosto z naklejki z ceną :)
      JA właśnie też do tego jej używam - z Duraline nawet najgorszy kosmetyk jest super :D

      Usuń
  14. Dzięki za recenzje :) cienie wyglądają świetnie w paletce ale na ręce już niestety nie :< a szkoda bo chętnie bym zakupiła taką paletkę - kolory ma świetne :3 . Po za tym gratuluję zdania prawka i życzę udanego wyjazdu na Erasmusa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za gratulacje i nie dziękuję za Erasmusa, bo nie chcę zapeszyć :) Najpierw jeszcze sesję muszę zdać :)

      Jeśli potrzebujesz takich kolorów to chyba jedyne wyjście to kupienie sobie paletkek Sleeka Acid i Ultra Mattes V1 Brights

      Usuń
    2. Też tak myślę :) Pozdrawiam!

      Usuń
  15. Odpowiedzi
    1. Zawsze jest, ale obecnie użera się z końcem semestru i sesją :D :*

      Usuń
  16. Lubię neonowe odcienie, to podstawa mojego makijażu. Preferuję te mocno napigmentowane, ale nawet ze słabszymi czasem da radę coś zrobić - jeśli ma się dobrą bazę :) Powodzenia w sesji!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego ubóstwiam mój Duraline ;)

      Usuń

Wasze słowa niesamowicie motywują do działania i utwierdzają w przekonaniu, że to, co robię ma jakiś sens.
Zarówno pochwały jak i konstruktywna krytyka mobilizują mnie do ciągłego pogłębiania wiedzy i szlifowania umiejętności.
Bardzo dziękuję za poświęcony mi czas i każdy napisany komentarz :*